niedziela, 10 sierpnia 2014

Początek... Rozdział 1

Jak co dzień hasałem sobie daleko od domu. Uwielbiałem naturę, świeże powietrze, śpiew ptaków, które jak była okazja łapałem. Czułem się wspaniale do czasu, aż dostałem czymś ciężkim w głowę...

Obudziłem się w celi, byłem przerażony nie wiedziałem co się dzieję, gdy chciałem wstać poczułem, że coś krępuje moje ruchy, były to lodowate łańcuchy. Nagle zostały otworzone drzwi. Światło oślepiło moje oczy a dwóch goryli wzięło mnie i gdzieś ciągnęło. Nie było sensu wyrywania się, bo i tak bym nic nie zrobił, a dodatkowo bym się zmęczył. Wprowadzili mnie na jakąś scenę, gdzie już mogłem się zobaczyć, byłem nagi! Od razu owinąłem się w czułym miejscu puszystym białym ogonkiem w prążki, na co usłyszałem pogwizd widowni.
-A oto i nasz najnowszy nabytek, niebywale rzadki kotołak o białych uszach i ogonie w czarne pręgi.-licytator spojrzał na mnie kątem oka chcąc ocenić moją wartość- zaczynamy licytację od miliona dolarów!

Jak to licytację?! Spanikowałem i spojrzałem na obleśnie pomlaskującą publikę. Napuszyłem ogon i zacząłem syczeć, co tylko wywołało większy rozruch. Słyszałem, że dochodziło już do 4 milionów. Nie chciałem trafić do jakiegoś oblecha...

-3.800.000 kto da więcej?!

Z boku sali dało się usłyszeć 4miliony od jakiegoś obleśnego starca, z brzuchem pijaka, który już podchodził do sceny po swój zakup. Gdy nagle jedyna osoba na balkonie powiedziała niby cicho, a jednak tak słyszalne 6milionów. Wszyscy umilkli, a kotołak syczał w stronę osoby, która go kupiła, żeby go zniechęcić. Nie widział jej za dobrze, gdyż balkony były nie oświetlone. Kotołak został odprowadzony na zaplecze, gdzie po chwili przyszedł jego nowy pan. Chwycił jego brodę i porządnie mu się przyjrzał nie zważając na syk. Uśmiechnął się, gdy zobaczył już zeszklone oczy kotołaka. Wziął go na ręce i zaniósł do limuzyny na dworze, którą otworzył mu szofer. Wziął kotołaka na kolana nie pozwalając mu się wyrwać.

-Bądź grzeczny dobrze Ci radzę... -Powiedział to tak lodowatym głosem, że przeszedł mnie nie przyjemny dreszcz i siedziałem niczym posąg.-Bardzo ładnie, a teraz posłuchaj, tak jak będziesz się zachowywał tak będziesz traktowany. Pobyt u mnie może być dla Ciebie istnym rajem, a może być najgorszym koszmarem. Wszystko zależy od Ciebie. A teraz oprzyj się o moje ramię i śpij, jak wrócimy to dostaniesz coś do jedzenia, bo jesteś strasznie wychudzony - Wysłuchałem polecania i się oparłem, półki co nie chciałem sobie robić pod górkę.

Blondyn okrył mnie swoją marynarką i przytulił, po czym poczułem dziwny spokój i zasnąłem...
Witamy! Ten blog będzie o miłości chłopaka do kotołaka :3 Bardzo lubimy takie opowiadania, ale jest ich bardzo mało, więc chcemy spróbować sami c; Wiemy, z własnego doświadczenia, że ludzie zdesperowani przeczytają wszystko XD Więc mamy do was prośbę o przeczytanie i tych wypocin :3 miłego czytania c;